POLITYKA PRYWATNOŚCI ELKA.PL
X
W ramach naszych serwisów internetowych stosujemy pliki cookies. Używamy cookies, żeby zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają z witryny i dostosować ją tak, aby korzystanie z niej było dla nich przyjemniejsze i ciekawsze. Stosujemy cookies także w celach reklamowych i statystycznych. Cookies mogą być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców oraz przez firmy badawcze. W każdej chwili mogą Państwo zmienić swoje ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje dotyczące stosowania cookies, w tym możliwości dokonania zmiany ustawień w zakresie cookies znajdą Państwo w naszej "Polityce Prywatności" ZAMKNIJ
 
Wiadomości
Sport
Nie przegap
Nowe Galerie Foto
Ładowanie galerii zdjęć...
więcej...
18
Grudnia 2017
Poniedziałek
Imieniny obchodzą:
Bogusław, Laurencja

MIĘDZYNARODOWY
DZIEŃ EMIGRANTÓW
Do końca roku 13 dni.
kwadrans-button.png
dzielnicowy2017-110px.png
Start arrow Leszno arrow Już jako 14-latek odwiedził Arktykę
Wziął ślub pod biegunem północnym
Już jako 14-latek odwiedził Arktykę
06.12.2017. Radio Elka, Piotr Pazoła

40. Wyprawa Polarna IGF PAN 2017/2018 - od góry, pierwszy z lewej leszczynianin, meteorolog Mateusz Mandat (fot. IGF PAN)
Mateusz Mandat jest uczestnikiem 40. Wyprawy Polarnej Polskiej Akademii Nauk. W Polskiej Stacji Polarnej w Hornsundzie pełni rolę meteorologa. Z wykształcenia jest geologiem i absolwentem I Liceum Ogólnokształcącego w Lesznie. Jego pobyt w Arktyce potrwa rok i przebywa tam m.in. ze swoją ukochaną, kierowniczką wyprawy. Wczoraj, 5 grudnia Joanna została jego żoną podczas wyjątkowej ceremonii w "Polskim Domu pod Biegunem”. Mateusz pierwszy raz odwiedził Spitsbergen w wieku 14 lat, gdy na stacji polarnej jego ojciec Jan również pełnił funkcję meteorologa.
Dyżurny reporter: 667 70 70 60
1 lipca z portu w Gdyni w ponad tygodniowy rejs wyruszył statek Akademii Morskiej „Horyzont 2”. Na jego pokładzie znaleźli się członkowie czterdziestej, całorocznej wyprawy do Polskiej Stacji Polarnej w Arktyce.

,,Okolica stacji jest bardzo malownicza i różnorodna. Do morza mamy zaledwie 200 metrów, a góry sięgające 600 metrów wysokości znajdują się 3 kilometry od bazy'' - tłumaczy Mateusz Mandat, leszczynianin, który pełni rolę meteorologa - ,,W okolicy zlokalizowany jest Półwysep Wilczka, na którym znajduje się krzyż. To jedno z najczęściej odwiedzanych przez nas miejsc podczas krótkich spacerów. Lodowiec Hansa, który znajduje się także w bliskim sąsiedztwie, jest miejscem przeprowadzania badań geodezyjnych. Pomiary dotyczą tempa przemieszczana się lodowca''.

Polska Stacja Polarna Hornsund im. Stanisława Siedleckiego znajduje się nad zatoką Isbjørnhamna w fiordzie Hornsund. Jest to południowa część wyspy Spitsbergen, która należy do archipelagu Svalbard. Historia polskiej stacji na Spitsbergenie sięga końca lat pięćdziesiątych. Regularne, całoroczne wyprawy odbywają się od 1978 roku. Badania prowadzi tam Instytut Geofizyki Polskiej Akademii Nauk.

,,Stacja dzieli się na trzy skrzydła. Cześć zimową, w której znajdują się osobne pokoje dla każdego zimownika. Część letnia z laboratoriami oraz pokojami wieloosobowymi zamieszkałymi w okresie letnim przez naukowców oraz grupy techniczne. Część magazynowa, w której przechowujemy żywność oraz materiały gospodarcze, siłownia, apteka, magazyn broni oraz magazynek sportowy ze sprzętem na wyprawy w teren'' - mówi Mateusz
Mandat - ,,Poza stacją znajdują się jeszcze inne budynki takie jak: agregatornia z warsztatem, hala ze stolarnią oraz ekologiczną spalarką odpadów. Banachówka - budynek służący do przechowywania sprzętu pływającego. Mamy także jedyną na Spitsbergenie oczyszczalnie ścieków''.

Na przełomie lat 2003/2004 podczas 26. Wyprawy Polarnej na stacji w Hornsundzie obowiązki meteorologa pełnił Jan Mandat, ojciec Mateusza. Jako 14-stolatek miał wtedy okazję spędzić pod biegunem dwa tygodnie. ,,Było to niesamowite przeżycie, tak znaleźć się z dala od cywilizacji. Na otwartej przestrzeni, na której nie ma drzew. Tylko tundra, skały, góry, morze i zwierzęta. Obcowałem jako dziecko z reniferami, które podchodziły na kilka metrów. Ojciec zabierał mnie na wycieczki w doliny, na zbocza gór i na lodowiec. Zostawiło to w pamięci niesamowite obrazy. Powiedziałem sobie wtedy, że jeszcze tu wrócę'' - wspomina. Udało mu się to kilkanaście lat później, w 2015 roku. ,,Studiując jeszcze geologię zrobiłem dodatkowy kurs Meteorologii i Klimatologii na Wydziale Geografii Uniwersytetu Wrocławskiego. Mój ojciec od 45 lat jest meteorologiem na stacji w Lesznie. Od niego przejąłem sporo wiedzy''.

W lipcu tego roku syn Jana wrócił na Spitsbergen, na kolejny roczny pobyt. ,,Wraz z moją narzeczoną, którą tu poznałem postanowiliśmy, iż spróbujemy pojechać razem. Nasza wspólna tęsknota za tą atmosferą, tą ciszą i spokojem, niesamowitymi widokami spowodowała, że chcieliśmy być tutaj ponownie. Jeśli się tu raz przyjedzie to chce się tu wracać - przynajmniej w większości przypadków. Dzięki tej izolacji człowiek może poznać samego siebie. Będąc w tak małej grupie relacje wyglądają zupełnie inaczej, bardziej jak rodzina niż koledzy z pracy. Widujemy te same twarze każdego dnia i to przez rok. Musimy ze sobą żyć czy tego chcemy czy nie''.

5 grudnia Polska Stacja Polarna stała się sceną wyjątkowej ceremonii. Mateusz z narzeczoną Joanną, która jest kierowniczką wyprawy i również meteorologiem, wzięli ślub. Odbył się on przy okazji wizyty przedświątecznej polskiego księdza, Marka Michalskiego z Tromso. Wśród gości ceremonii znalazł się gubernator archipelagu Svalbard, pracownicy biura gubernatora, policja oraz piloci śmigłowca, którzy odpowiadali za transport. Do polskich zimowników dotarła także poczta i paczki świąteczne od rodzin z Polski. Kolejny transport przewidziany jest dopiero w marcu. ,,Nie obyło się też bez problemów biurokratycznych. Na szczęście wszystko udało się załatwić na czas'' - dodaje Pan Młody na temat ceremonii ślubnej.

Mateusz zauważa, że wyobrażenia na temat tego miejsca w porównaniu do rzeczywistości są zupełnie inne: ,,To cała masa przygód, niesamowite widoki, obcowanie z dziką przyrodą - są nie do opisania. Spokój jakiego można tu doświadczyć oraz odcięcie od zwykłej codzienności nie będąc bombardowanym ciągłymi wiadomościami i reklamami - jest niesamowite''.

Wyprawa Polarna IGF PAN w latach 2003/2004 - od góry, drugi z prawej ojciec Mateusza, leszczyński meteorolog ze Strzyżewic, Jan Mandat (Fot. IGF PAN)
Jednak jego pobyt w „Polskim Domu pod Biegunem” to przede wszystkim praca i cała gama obowiązków, nie tylko związanych z jego profesją: ,,Na stacji znajduje się trójka meteorologów. Zmieniamy się co 3 dni i pełnimy dwudziestogodzinne dyżury. Co 3 godziny przeprowadzamy podstawowe obserwacje meteorologiczne, Widzialność, wielkość zachmurzenia, rodzaj i gatunek chmur oraz towarzyszące zjawiska jak deszcz, śnieg czy zamieć. Dodatkowo co 6 godzin zbieramy opad. Nasza stacja należy do międzynarodowej sieci meteorologicznej. Wysyłane dane służą do sporządzana prognoz pogody. Dodatkowo co 10 dni pełnie dyżur stacyjny, w którym przez całą dobę jestem pod nasłuchem radia oraz telefonów, przyrządzam posiłki dla wszystkich zimowników oraz sprzątam stację''.

Miejsce pracy dla każdego członka zespołu staje się szybko jego domem. ,,Dysponujemy tu czasem wolnym, który wykorzystujemy na różne sposoby. Wyjścia na spacery z psami, majsterkowanie w warsztacie, czytanie książek, oglądanie filmów. Osobiście jestem pasjonatem gier planszowych, staram się tym zarażać innych. Czasem też sięgam po gitarę, aby w zaciszu własnego pokoju oddać się muzyce'' - opowiada leszczyński meteorolog. Podczas zimy pod biegunem planuje zrealizować szczególny cel: ,,Chce nauczyć się jazdy na monocyklu. Mam nadzieje iż uda mi się ta sztuka''.

Polska Stacja Polarna zależna jest od dostaw statkiem z Polski. Woda pozyskiwana jest ze śniegu. Jedną z najważniejszych operacji logistycznych pozwalającą przetrwać w arktycznych warunkach, obok dostaw pożywienia, to dostawa paliwa. ,,Prąd produkowany jest przez agregaty prądotwórcze, jedzenie dostarczane jest 2 razy w roku (w lipcu oraz we wrześniu). Jedyne na co można narzekać, to brak świeżych owoców i warzyw, które niestety szybko się kończą'' - dodaje Mateusz.

Instytut Geofizyki Polskiej Akademii Nauk prowadzi już nabór na 41. Wyprawę Polarną, która rozpocznie się latem 2018 roku. Poszukiwani są, poza meteorologami, m.in. geodeci, mechanicy, informatycy. ,,Rekrutacja jest kilkuetapowa. Najpierw z podań wysyłanych przez ludzi wyłaniana jest garstka, która zapraszana jest na rozmowę kwalifikacyjną. Tam poznaje się kierownika przyszłej wyprawy. To on dobiera sobie ludzi, z którymi spędzi rok. Po kilku tygodniach można spodziewać się telefonu z decyzją. Jeśli udało się nam dostać - czeka nas kilka spotkań organizacyjnych w Warszawie oraz dwa specjalistyczne szkolenia. W Zakopanem odbywa się szkolenie górskie, na którym uczymy się poruszana w górach, asekuracji oraz jak się zachować w ekstremalnych sytuacjach'' - precyzuje Mateusz Mandat. W Gdyni głównym szkoleniem jest bezpieczne posługiwanie się bronią. ,,Jesteśmy na terenie panowania białego niedźwiedzia. Posiadanie bronie jest konieczne przy każdorazowym wyjściu z bazy, celem samoobrony'' - dodaje - ,,Nigdy nie wiem jak zachowa się dzikie zwierzę. Kolejnym etapem szkolenia był kurs pierwszej pomocy, BHP, łączności i komunikacji oraz zachowanie na wodzie''.

Polska Akademia Nauk czeka na zgłoszenia do kolejnej wyprawy do 18 grudnia. ,,Najważniejsze to próbować. Każda dodatkowa umiejętność, kurs daje dodatkowe punkty podczas etapu rekrutacji. Obsługa ciągnika, naprawa elektroniki, szkolenia wysokogórskie, wspinaczkowe, umiejętność poruszania się w terenie zimą i tym podobne'' - zachęca Mateusz - ,,Można się tu naprawdę wiele nauczyć samemu jak i od innych zimowników. Każdy zajmuje się czymś innym i chętnie dzieli się wiedzą''.

,,Ważne jest też nastawienie człowieka. Odosobnienie, ograniczony kontakt z rodziną i to przez rok. Trzeba wiedzieć na co się pisze'' - kończy meteorolog z Leszna.
 
Komentarze (14)
1. Dodane przez Ola, w dniu - 06-12-2017 12:19
Brawo! Tylko pozazdrościć ciszy, spokoju i pięknych widoków! Czytając ten artykuł chciałoby się tam spędzić choć trochę czasu.
2. Dodane przez yeti, w dniu - 06-12-2017 13:08
w tym związku będzie panowała zimna atmosfera
3. Dodane przez Hania, w dniu - 06-12-2017 13:58
Sto lat dla Młodej Pary !!!
4. Dodane przez trust, w dniu - 06-12-2017 14:01
wieje chłodem z sypialni
5. Dodane przez Miłość, Wierność, Uczciwość, w dniu - 06-12-2017 14:27
Wyglądają na szczęśliwych . 
To miłe ,że I LO może kojarzyć się z czymś innym jak udział Lorka w czarnych między innymi proaborcyjnych protestach. 
Życzę aby uczucie topniało wolniej jak lodowce i oczywiście gromady wesołych misiaków. 
 
 
Rosyjscy naukowcy odkryli tajną bazę wojskową nazistów na Arktyce - donosi "Daily Mail". Znajduje się ona na Ziemi Aleksandry, wyspie leżącej na Morzu Barentsa, ok. tysiąc km od bieguna północnego. Należy ona do Federacji Rosyjskiej.  
 
Baza powstała w 1942 r. i początkowo była stacją meteorologiczną. Naukowcy opuścili ją dwa lata później, po tym, jak zatruli się surowym mięsem niedźwiedzia polarnego, które było zakażone nicieniami. Ewakuowani zostali przez niemiecki okręt podwodny. 
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,20876518,tajna-baza-hitlera-odkryta-na-arktyce.html 
 
 
Plotka głosi, że Niemcy uciekając po przegranej wojnie światowej, schronili się w swojej supertajnej bazie wojskowej na Antarktydzie. Ukryć się tam miał sam wódz Rzeszy  Hitler i jego prawa ręka Martin Borman. 
 
 
Ritscher znał raport angielskiego łowcy fok  Jamesa Weddella  który w 1823 r. napisał, że odnalazł morze wolne od lodu a dookoła statku zaobserwowano wiele ptaków. Morze miało mieć łagodne temperatury i roiło się od wielorybów. Nikt jednak nie potrafił odnaleźć tego rejonu łącznie z samym komandorem Byrdem, który udał się na poszukiwanie opisanego przez Weddella akwenu w 1930 r. Ritscher podobno jednak znalazł to miejsce (!). Miał on odnaleźć olbrzymią lodową jaskinię, wypełnioną ciepłą wodą i z rosnącymi wewnątrz roślinami. Podobno gleba na Antarktydzie jest niezwykle żyzna i gdy ją rozmrozić jest ona w stanie podtrzymać życie każdej rośliny. 
 
Przeszukując jaskinię, Niemcy odnaleźli drogę do podziemnego jeziora, które podgrzewane było ciepłymi źródłami geotermalnymi. Mimo że większość uznaje istnienie takich jezior za fantazję, to potwierdzeniem tej teorii jest Jezioro Wostok, które mimo iż jest przykryte 4 kilometrową warstwą lodu, samo nie jest zamarznięte. 
 
Jeśli informacje o faszystowskiej bazie na Antarktydzie znalazłyby potwierdzenie, to jej położenie w tak odludnym i niedostępnym miejscu było wręcz idealne. Miejsce które Niemcy nazwali Nwą Szwabią znajdowało się w odległości 5600 mil morskich od Afryki, 4800 mil od Australii i 1900 mil od Ameryki Południowej. Kapitan Ritcher i Schwabenland powrócili do Hamburga 12 kwietnia 1939 r. Wkrótce potem wybuchła wojna i o antarktydzkiej wyprawie niemalże zapomniano. 
 
O ile świat w ogniu wojny stracił chwilowo zainteresowanie Antarktydą, to nie stracili go Niemcy, którzy konsekwentnie zaczęli budować zręby bazy wojskowej na terenie Nowej Szwabii. W połowie 1940 r. na Antarktydę regularnie przybywały U-booty przywożąc zaopatrzenie a także dokonując tam drobnych napraw. Bazę rozbudowywano przez cały okres wojny i była ona znana pod nazwą Nowy Berlin lub Baza 211. 
 
Admirał Karl Dönitz miał powiedzieć w 1943 r.: Niemiecka flota okrętów podwodnych jest dumna mogąc budować dla Fuhrera Shangri-La  fortecę nie do pokonania w innej części świata. 
 
Szef norweskich kolaborantów  Vidkun Quisling  na procesie o zdradę stanu miał powiedzieć: Wierzę że walczyłem dla idei i odmówiłem ucieczki od odpowiedzialności kiedy naziści, tuż po ostatecznym upadku Rzeszy zaoferowali się przewieźć mnie na pokładzie okrętu podwodnego w bezpieczne miejsce. 
Podstawą do przypuszczeń, że Niemcom rzeczywiście udało się zbudować bazę na Antarktydzie, było pojawianie się i znikanie U-bootów.  
Jeden z oficerów z U-530  Wilhelm Bernhart  przyznał, że jego okręt podwodny przybił do wybrzeży Antarktydy gdzie wyładowano z niego szereg skrzyń. Bernhard nie wiedział co było w skrzyniach. 
 
Liczna takich sygnałów zaniepokoiła aliantów i tak Anglicy jak i Amerykanie wysłali w ten rejon wiele wypraw w poszukiwaniu tajemniczej bazy. 
 
Dziś historię o niemieckiej bazie w Nowej Szwabii traktuje się raczej z przymrożeniem oka, mimo, że prawdopodobieństwo jej istnienia jest bardzo wysokie. Olbrzymie, puste przestrzenie pod lodami Antarktydy z pewnością istnieją, wyżłobione przez ciepło pochodzące ze źródeł geotermalnych.. Dowodem na to jest choćby potężne jezioro Wostok, które jest w stanie płynnym mimo, że przykrywa je 4 km. warstwa lodu. W Antarktyce znaleziono także wirusa, przy którym ludzki ale i zwierzęcy system immunologiczny jest bezbronny. Wiele wskazuje na to, że wirus został stworzony sztucznie a na Antarktydzie ktoś prowadził bliżej nieznane testy. Niemcy przyznały sobie także olbrzymią część szóstego kontynentu i nie robiłyby tego, gdyby im na tym kawałku lodu nie zależało. Na wodach Antarktydy spostrzeżono wiele niemieckich okrętów podwodnych a dostępu do Nowej Szwabii pilnowały niemieckie pancerniki kieszonkowe. Wyraźnie więc zależało Niemcom na tym terenie  aż za bardzo, jak na położony na końcu świata, lodowaty i nieużyteczny kawałek ziemi. Co sprawiło, że Niemcy zapałali do Antarktydy taką pasją? 
Dziś historię o niemieckiej bazie w Nowej Szwabii traktuje się raczej z przymrożeniem oka, mimo, że prawdopodobieństwo jej istnienia jest bardzo wysokie. Olbrzymie, puste przestrzenie pod lodami Antarktydy z pewnością istnieją, wyżłobione przez ciepło pochodzące ze źródeł geotermalnych.. Dowodem na to jest choćby potężne jezioro Wostok, które jest w stanie płynnym mimo, że przykrywa je 4 km. warstwa lodu. W Antarktyce znaleziono także wirusa, przy którym ludzki ale i zwierzęcy system immunologiczny jest bezbronny. Wiele wskazuje na to, że wirus został stworzony sztucznie a na Antarktydzie ktoś prowadził bliżej nieznane testy. Niemcy przyznały sobie także olbrzymią część szóstego kontynentu i nie robiłyby tego, gdyby im na tym kawałku lodu nie zależało. Na wodach Antarktydy spostrzeżono wiele niemieckich okrętów podwodnych a dostępu do Nowej Szwabii pilnowały niemieckie pancerniki kieszonkowe. Wyraźnie więc zależało Niemcom na tym terenie  aż za bardzo, jak na położony na końcu świata, lodowaty i nieużyteczny kawałek ziemi. Co sprawiło, że Niemcy zapałali do Antarktydy taką pasją? 
 
Chyba badamy niewłaściwy biegun. 
Chyba , że Komisja Europejska przedstawi odtajnione dokumenty niemieckie zamiast smęcić o Białowieży.
6. Dodane przez Michał, w dniu - 06-12-2017 16:30
żałosny nepotyzm
7. Dodane przez klk, w dniu - 06-12-2017 17:10
... już taki jeden zn czerwono-zielonym łbem brał śluby w lodach na północy i się wszystko skitrało ?!
8. Dodane przez inka, w dniu - 06-12-2017 17:37
piekne gratulacje zazdroszcze widoczków żyjcie długo i szczęśliwie :)
9. Dodane przez Do kom 6, w dniu - 06-12-2017 17:46
Nepotyzm (łac. nepos  wnuk, potomek)  faworyzowanie członków rodziny przy obsadzaniu stanowisk i przydzielaniu godności. 
 
Może i racja . 
Ale największy w sadownictwie. 
O przepraszam. 
Miało być sądownictwie.
10. Dodane przez Gracja, w dniu - 06-12-2017 17:59
Jak dobrze poczytać o ciekawych ludziach i ich pasji. W końcu ktoś kto ma się czym pochwalić. Nie zazdroszczę,ale naprawdę podziwiam :-)Wszystkiego najlepszego na dalsze lata wspólnej drogi.
11. Dodane przez Wujek, w dniu - 06-12-2017 19:22
W okolicy zlokalizowany jest Półwysep Wilczka, na którym znajduje się krzyż. To jedno z najczęściej odwiedzanych przez NAS miejsc podczas krótkich spacerów. - mówi Mateusz
12. Dodane przez Hanka-leszczynianka, w dniu - 06-12-2017 21:59
Pięknie się czyta o leszczyniakaćh,i ich zdobyczach na arenie..świata!Gratuluję Mateuszowi,synowi Jana,..mego kolegi szkolnego!
13. Dodane przez Julka, w dniu - 07-12-2017 08:58
Gratulacje i szczęścia na wspólnej drodze życia Młodym życzę :-). Piękne okoliczności przyrody, może nie zazdroszczę zimna :-), ale spokoju i owszem.
14. Dodane przez marian, w dniu - 07-12-2017 14:28
Jesli tylko Mikolaj Lisowski jest slynnym humanists op 1liceum,to kierunki kuleja?
 
Napisz komentarzzasady
  • Redakcja portalu zastrzega sobie możliwość ingerencji lub niedopuszczenie do publikacji wypowiedzi, które nie odnoszą się do tematu artykułu, naruszają normy prawne, obyczajowe lub są niezgodne z zasadami współżycia społecznego.
  • Wypowiedzi zawierające wulgaryzmy nie będą publikowane.
  • Komentarze promujące własne np. strony, produkty itp. będą usuwane.
 
Imię:
Komentarz: 
Kod antyspamowy:* Code

reklama
Dodaj zdjęcia do artykułu zasady
  • Zdjęcia dodawane przez użytkownika muszą dotyczyć tematu artykułu, należy wpisać także do nich komentarz aby uzasadnić ich publikację.
  • Redakcja portalu zastrzega sobie możliwość ingerencji lub niedopuszczenie do publikacji zdjęć, które nie odnoszą się do tematu artykułu, naruszają normy prawne, obyczajowe lub są niezgodne z zasadami współżycia społecznego.
  • Zdjęcia z komentarzem zawierającym wulgaryzmy nie będą publikowane.
  • Zdjęcia i ich komentarze promujące własne np. strony, produkty itp. będą usuwane.
 
 
    WIADOMOŚCI
  • najnowsze
  • komentowane
  • << Previous
  • Next >>
  • <Playback
  • Stop
  • Play >
  • 1
  • 2
Najnowsze zdjęcia czytelników  
328zmieniamy-klimat-elka-z-czstotliwociami.jpg
Najnowsze ogłoszenia DOM.ELKA.PL
Promocja!!! iii etap... Dąbcze 279900
Promocja!!! ostatni ... Rydzyna 299000
Dom kulturyLeszno 800000
Pomieszczenie magazy... Leszno 4000
Wynajmę mieszkanie w... Leszno 900
Najnowsze ogłoszenia MOTO.ELKA.PL
Sprzedany peugeot pa... Bukówiec ... 4500
Opel meriva 2003rRawicz 7950
Opel merivaLeszno 8800
Sprzedam peugeot 206Kościan 4700
Seat cordoba 100km k... Rawicz 7700
kawaczyherbata.png
reklama
reklama