Udany wyjazd na igrzyskaKibice z Racotu już w domach |
| 19.02.2026. Radio Elka, Piotr Pewiński | ||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Po intensywnych dniach spędzonych we Włoszech na kibicowaniu sportowcom, druga grupa kibiców SKS Jantar Racot wróciła do domów. Z Mediolanu, gdzie mieli swoją bazę wyjechali przed godziną 10.00 we wtorek, a pod szkołą w Racocie byli po godzinie 2.30 w nocy. Na miejscu czekały na nich stęsknione rodziny, choć nie wszyscy zdążyli dojechać. Po przyjeździe z autobusu wyszedł Wojciech Ziemniak ze słowami "melduję wykonanie zadania" co zebrani nagrodzili oklaskami. W końcu z autokaru zaczęli wyłaniać się kibice, a wielu z nich czule witało się z rodzinami. Nie brakowało uścisków powitalnych, gdzieniegdzie pojawiały się nawet łezki, a potem były kolejne uściski, tym razem pożegnalne z poznanymi podczas wspólnego kibicowania przyjaciółmi. Przede wszystkim kibice cieszyli się z tego, że zobaczyli jak Polacy zdobywają srebrny medal olimpijski w konkursie duetów. Były to chyba najbardziej emocjonujące zawody na tych igrzyskach z udziałem Polaków, pełne nerwów, zmian nastrojów, sypiącego śniegu, ale mające na końcu dla nas szczęśliwy finał. - Skoki były bardzo ekscytujące, bo Polacy zdobyli medali. Było to historyczne wydarzenie, bo po raz pierwszy zdobyliśmy trzy medale w skokach na jednych igrzyskach. Fajnie się oglądało, było zimno, ale byliśmy rozgrzani. Było też dużo kibiców z Polski, były też nerwy. Jak zaczął padać śnieg to liczyłem na to, że odwołają tę serię i zdobędziemy to drugie miejsce i tak się stało - wspomina Konrad Funk z Gostynia. - Było bardzo fajnie, mieliśmy ciekawe atrakcje i była świetna atmosfera. Przede wszystkim byliśmy na skokach narciarskich, na curlingi i na hokeju. Curling był troszkę nudny, ale i tak fajnie było. Na skokach za to były emocje i ciekawie to wyglądało z tym śniegiem, a przez tę chwilę napadało go naprawdę dużo. Włochy były też super. Jak będzie jeszcze okazja, to chętnie bym pojechał na kolejne igrzyska - opowiada Wiktor Pecold z Osiecznej. Zadowolona z wyjazdu syna jest to mama Wiktora, pani Magdalena. - Stęskniona trochę byłam, ale syn to sportowiec, gra w piłkę nożną, więc dość często wyjeżdża. Tutaj jednak emocje i przeżycia były niesamowite, więc super, że udało im się to wszystko przeżyć. Oczywiście cała rodzina oglądała i jak tylko ktoś zauważył grupę z Racotu to robił zdjęcia telewizora i fotki wysyłał na rodzinnych grupach, przeżywaliśmy więc całą rodziną. Chciałabym przy okazji bardzo podziękować panu Wojtkowi, bo mieliśmy codzienne relacje i zdjęcia od niego, każdy dzień był wypełniony sportem, albo zwiedzaniem, więc wielkie podziękowania dla organizatorów - mówi. Po pożegnaniach, które długo nie trwały, bo godzina była późna, a i mróz nie zachęcał do długiego przebywania na otwartym powietrzu, uczestnicy wyjazdu udali się do domów. Emocje na pewno pozostaną w nich na długo. Być może niektórzy już będą planować podróż na kolejne igrzyska, a te już za nieco ponad 2 lata w Los Angeles.
reklama
| ||||||||||||||
reklama
Najnowsze ogłoszenia DOM.ELKA.PL![]()
|
reklama
reklama
















667 70 70 60









