Ruszył proces w sprawie tzw. afery mlecznejOskarżeni nie przyznają się do winy |
| 10.03.2026. Radio Elka, Aldona Brycka-Jaskierska | |||||||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Na pierwszej rozprawie w sali gostyńskiego kina, stawili się oskarżeni i ich pełnomocnicy, prokuratorzy, ale też obserwatorzy i przedstawiciele mediów. Rozprawie przewodniczył sędzia Leszek Antkowiak. Odczytano zarzuty wobec 79 osób, które są oskarżone o oszustwa przy dostawach mlekach, zaniżaniu jego jakości i ilości przez dolewanie wody do mleka. Według prokuratury oskarżani "działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, wspólnie i w porozumieniu, czyniąc sobie z przestępstwa stałe źródło dochodu", a do przestępstw na szkodę Spółdzielni Mleczarskiej miało dochodzić w latach 2015-2019. Wśród oskarżonych są kierowcy, laboranci i dostawcy mleka. Wyjaśnienia przed sądem składała dziś pierwsza grupa oskarżonych. Było to kilka osób - żadna nie przyznaje się do stawianych zarzutów. - Wysoki sąd niech sprawdzi tamte lata, ile miałem bydła, bo wszystko można sprawdzić - mówił jeden z oskarżonych. - Ktoś mnie osądza, a nie ma żadnych dowodów - dodał. Niektórzy dzisiaj "aktualizowali" wcześniej składane wyjaśnienia. - To co powiedziałem na pierwszym przesłuchaniu to już sprawy nie dotyczy. Nie dolewałem żadnej wody, nie miałem kontaktów z laboratorium, albo po co miałbym się dzielić z kierowcami. Nie uczestniczyłem w żadnym procederze wodnym - przekonywał inny oskarżony. Pierwsze posiedzenie sądu trwało niespełna dwie godziny. Ustalono kolejne terminy i grupy oskarżonych, którzy mają stawić się przed sądem. - Proces się rozpoczął, a to najważniejsze, bardzo duże przedsięwzięcie dla sądu, dla stron, prokuratury - mówi prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. - Oskarżeni nie przyznają się do zarzutów, mają do tego prawo. Złożyli wyjaśnienia lub nie, czekamy na kolejnych oskarżonych w tym procesie. Zarzuty wobec nich są podtrzymane - dodał prokurator Wawrzyniak. Przypomnijmy, sprawa oszustw na szkodę gostyńskiej mleczarni wyszła na jaw w 2019 roku. Dzisiaj na sali rozpraw byli też przedstawiciele spółdzielni, która w tym postępowaniu ma status pokrzywdzonej. - Jesteśmy na ważnym etapie w postępowania czyli postawienia zarzutów, osobom które prawdopodobnie dopuściły się przestępstwa - mówił po rozprawie Stefan Stachowiak, prezes Spółdzielni Mleczarskiej w Gostyniu. - Jako członkowie zarządu mocno współpracowaliśmy na przestrzeni ostatnich pięciu lat, aby wyjaśnić sprawę - to jest bardzo istotne. Druga istotna kwestia, to postawienie aktów oskarżenia osobom, które prawdopodobnie dopuściły się tej szkody. Myślę, że to element pokazujący, że jako Spółdzielnia wywiązaliśmy się z naszego obowiązku. Czekamy na rozwój sytuacji i mam nadzieję, że sprawa zostanie wyjaśniona, choć mamy świadomość, że potrwa pewnie bardzo długo. Najważniejsze, że osoby które mogły szkodzić spółdzielni, prędzej czy później będą miały udowodnione winę - dodał prezes Stachowiak. Na tym etapie sprawy nie chciał mówić o szkodach jakie poniosła Spółdzielnia Mleczarska w Gostyniu. Kolejna rozprawy mają odbyć się w maju i wrześniu. Zarzuty stawiane oskarżonym zagrożone są karą do 8 lat pozbawienia wolności. Trzech oskarżonych wyłączono z postępowania w związku ze złożeniem wniosku o dobrowolnne poddanie karze.
reklama
reklama
| |||||||||||||||||||
reklama
Najnowsze ogłoszenia DOM.ELKA.PL![]()
|
reklama
reklama















667 70 70 60









