Ciąg dalszy sprawy delegatury WILDymalska-Kubasik: oskarżenia są wyssane z palca |
| 11.03.2026. Radio Elka, Jarek Adamek | |||||||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Po opublikowaniu oświadczenia prezesa WIL Mateusza Szulcy otrzymaliśmy odnoszące się do niego oświadczenie Lidii Dymalskiej-Kubasik, byłej przewodniczącej leszczyńskiej delegatury WIL. Przytaczamy je w całości: W odpowiedzi na pismo kierowane do redakcji radia Elka Prezesa WIL Mateusza Szulcy insynuujące nieprawidłowości finansowe delegatury w Lesznie jednoznacznie oświadczam, że jest to nieuprawnione pomówienie o wydatkowanie wymienionej tam kwoty 78 tys. zł. Raz jeszcze powtarzam, nawiązując do mojego oświadczenia wygłoszonego podczas wczorajszego protestu przed zamkniętą delegaturą przy ulicy Skarbowej w Lesznie - parkingi nie zostały zakupione, dzierżawimy jeden parking podziemny za 400 zł. miesięcznie i taka faktura wpływa cyklicznie do biura izby. Jak była księgowa i były już skarbnik VIII kadencji zamieścili to w zapisach księgowych, nie mam żadnej wiedzy, gdyż to mnie nie dotyczy i nikt mnie o tym nawet nie musi informować. Przewodniczący delegatur nie posiadają uprawnień do gospodarowania finansami izby. Każdy zakup oraz faktura musi być zaakceptowana przez skarbnika i prezesa izby, dokładnie opisana i sprawdzona przez dział księgowy. Delegaturom w sposób fizyczny nie są przekazywane żadne pieniądze. Zakup naszej delegatury miał miejsce w 2022 roku i wtedy podejmowano procedurę finansową, a dziwnym trafem do tej pory, do zjazdu lekarzy, który zniósł uchwałą delegaturę w Lesznie - podejrzeń niegospodarności nikt nie zgłaszał. Jeśli są wątpliwości w rozliczaniu faktur to trzeba prosić o wyjaśnienie wyłącznie skarbnika izby VIII kadencji, w żadnym wypadku nie mnie, gdyż jest to manipulowanie informacją dla osób niezorientowanych w polityce finansowej prowadzonej przez izbę lekarską. Takiego uzasadnienia nie miała też podejmowana na zjeździe uchwała o zniesieniu delegatur. Powodem był brak reprezentacji lekarzy dentystów. W terminie od 30 marca do 12 kwietnia będzie druga tura wyborów na delegatów lekarzy dentystów, wszystko wskazuje na to że będzie skuteczna, więc trzeba znaleźć inny powód zlikwidowania delegatury w Lesznie. Ten argument obecnego prezesa, a w poprzedniej kadencji wiceprezesa izby, to „jak kulą w płot”. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na pewien interesujący paradoks prawny. Jeśli władze w Poznaniu rzeczywiście od dłuższego czasu dysponowały sygnałami o rzekomych nieprawidłowościach i celowo nie powiadomiły o nich wcześniej odpowiednich organów, to same mogły narazić się na odpowiedzialność prawną z tytułu niedopełnienia obowiązków i zatajenia tych faktów. Trudno o bardziej dobitny dowód na to, że dzisiejsze oskarżenia są całkowicie wyssane z palca. Zmusza to jednak do gorzkiej refleksji: czy te wyimaginowane "nieprawidłowości" nie zostały sztucznie wykreowane i zachowane na odpowiedni moment wyłącznie po to, by posłużyć jako wygodny kolejny pretekst do uzasadnienia z góry zaplanowanej likwidacji naszej delegatury? Trudno uwierzyć, że prezes izby nie ma orientacji w jej strukturze, zadaniach i kompetencjach organizacyjnych. Ponadto - delegatura została nam fizycznie zamknięta, a znajdujące się w niej nie tylko elektroniczne nośniki informacji, ale dokumentacja zawierająca dane wrażliwe lekarzy- została zabrana przez osobę, która nie wylegitymowała się żadnym formalnym umocowaniem! Nie sporządzono absolutnie żadnych protokołów zdawczo-odbiorczych ani nie wydano pokwitowań za przejęte dokumenty. Takie standardy, przypominające najgorsze praktyki siłowe (praktyki minionej epoki), są absolutnie niedopuszczalne w instytucji zaufania publicznego, jaką jest samorząd lekarski. Przykro tylko, że tę dysputę musimy toczyć na łamach prasy.
reklama
| |||||||||||||||||||
reklama
Najnowsze ogłoszenia DOM.ELKA.PL![]()
|
reklama
reklama















667 70 70 60









