Start
Wschowa
Mieszkańcy nie chcą fermy. Firma: Działamy nielegalnie dopiero wtedy, gdy tak uzna sąd
Wschowa
Mieszkańcy nie chcą fermy. Firma: Działamy nielegalnie dopiero wtedy, gdy tak uzna sąd Burzliwe zebranie wiejskie w WyszanowieMieszkańcy nie chcą fermy. Firma: Działamy nielegalnie dopiero wtedy, gdy tak uzna sąd |
| 02.10.2026. Radio Elka, Bartosz Maluśki | ||||||||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele Urzędu Gminy Szlichtyngowa, Państwowej Inspekcji Sanitarnej w Nowej Soli, starostwa powiatowego, Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, Wód Polskich, Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Szlichtyngowej oraz wschowskiej policji i straży pożarnej. Obecni byli także pełnomocnicy spółki Agro Inwest. Burmistrz Szlichtyngowej Jolanta Wielgus przypomniała, że firma działa bez wydanej decyzji środowiskowej. Przedsiębiorstwo złożyło wniosek o rozbudowę gospodarstwa do 20 tysięcy sztuk bydła, jednak przedstawicielki PSSE w Nowej Soli wyjaśniły, że dokument nie spełniał wymogów formalnych - nie zawierał m.in. rozwiązań dotyczących zabezpieczenia wody pitnej. Wniosek zakładał hodowlę 4704 sztuk bydła, podczas gdy sierpniowa kontrola Powiatowego Lekarza Weterynarii wykazała na miejscu aż 7271 byków. 29 września sanepid wydał decyzję odmowną w sprawie rozbudowy gospodarstwa. Mieszkańcy pytali obecnych na miejscu przedstawicieli służb i organów o prawne możliwości doprowadzenia do zamknięcia fermy. Joanna Biazik z Dryżyny przypomniała o orzeczeniu sądu administracyjnego nakazującym zaprzestanie działalności. Firma złożyła jednak skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jak wyjaśniał radca prawny gminy, na wyznaczenie rozprawy w NSA czeka się obecnie około półtora roku. Równolegle Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego prowadzi 10 postępowań dotyczących samowoli budowlanych. - Dzień w dzień, o każdej porze, jeżdżą gruszki z betonem. Po co one jeżdżą? Żeby dalej się rozbudowywać, bo raczej krowy tego nie jedzą - wskazywał jeden z mieszkańców Wyszanowa. Dużo emocji wywołała wymiana zdań Joanny Biazik z pełnomocnikiem Agro Inwest, Arturem Moszakiem, na temat skażenia sieci wodociągowej oraz legalności działań spółki. - Działamy nielegalnie dopiero wtedy, kiedy tak uzna sąd. Wyrok jest nieprawomocny - przekonywał Moszak. Mieszkanka Dryżyny dopytywała, czy firma odłączyła się od wspólnej sieci wodociągowej, na co uzyskała odpowiedź odmowną. - Co mieliśmy w takiej sytuacji zrobić? Chcieliśmy poić bydło w całości z beczkowozów, jednak przy takiej liczbie zwierząt było to technicznie niemożliwe. Mieliśmy pozwolić im zdechnąć z pragnienia? - argumentował przedstawiciel fermy. - Zadeklarowaliście wcześniej, że jesteście w stanie zapewnić bezpieczne warunki nawet na wypadek takich zdarzeń - podsumowała Biazik. Głos zabrał również przedstawiciel Lubuskiej Izby Rolniczej, zwracając uwagę na szerszy problem braku odpowiednich zapisów w planach planistycznych gmin. - Gospodarstwo rolne to przedsiębiorstwo. To nie dwie świnki i trzy krówki, musimy iść w tysiące. Prawo budowlane nie działa, możemy iść w samowolkę, to idzie w sądy i kogo stać, to będzie się sądził, podziała 10-15 lat i może budynek wyburzyć. Należało w planach ogólnych zaznaczyć tereny, na których my, polscy rolnicy możemy się rozwijać. Takich terenów u nas w gminie nie ma - przekonywał. Radca prawny Agro Inwest podsumował, że obszerniejsze przedstawianie stanowiska spółki mija się z celem, gdyż mieszkańcy oczekują wyłącznie natychmiastowego zamknięcia fermy. Dodał przy tym, że dotychczas nie ustalono jednoznacznie bezpośredniego źródła zanieczyszczenia wody, a ewentualne działanie przedsiębiorstwa nie miało charakteru umyślnego. Aktualne ustalenia instytucji ochrony środowiska dotyczące zanieczyszczenia sieci wodociągowej przedstawimy w osobnym artykule.
reklama
reklama
| ||||||||||||||||||||
reklama
Najnowsze ogłoszenia DOM.ELKA.PL![]()
|
reklama
reklama















667 70 70 60









