Zawiadomienie wpłynęło. Sprawę badają śledczy"Cud, że żyję". Leszczynianka opowiada o powikłaniach po zabiegu |
| 24.07.2026. Radio Elka, Hania Ciesielska | ||||||||||||||||||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Sandra miała niespełna 19 lat, kiedy przeszła w prywatnej klinice w Lesznie zabieg wycięcia polipa na macicy. Histeroskopia to małoinwazyjna procedura, po której pacjentka zwykle jeszcze tego samego dnia może wrócić do domu. Leszczynianka też została wypisana, chociaż zgłaszała, że źle się czuje. W domu ból się nasilił, było coraz gorzej. - Zwijałam się z bólu, wymiotowałam i dostałam krwotoku. W nocy, po SMS-owej konsultacji z lekarzem, który przeprowadzał zabieg, pojechałam do szpitala w Lesznie. Tam nad ranem wykonano mi USG, przeprowadzono badania i ten sam lekarz przeprowadził zabieg laparoskopowy, po którym poinformował mnie, że doszło do przebicia macicy, że została ona zszyta i już wszystko powinno być dobrze. Niestety nie było - opowiada nam 21-letnia dziś kobieta. Podkreśla, że cały czas bardzo cierpiała, że ból był nie do wytrzymania. Mimo że o tym mówiła na oddziale, nie otrzymała pomocy i zainteresowania, którego oczekiwała. Podawane środki przeciwbólowe pomagały tylko na chwilę. - Nawet pacjentka, która ze mną leżała, prosiła o pomoc dla mnie. Wiedziała, że coś jest nie tak. Sama była po naprawdę ciężkiej operacji i czuła się dużo lepiej niż ja po zabiegu laparoskopowym. Dopiero po dwóch dniach i po interwencji rodziny, 19-latce wykonano badanie tomograficzne i wtedy przewieziono na blok operacyjny. Sytuacja była już bardzo poważna. - Stwierdzono perforację jelita, zapalenie otrzewnej, ropień i martwicę fragmentu jelita - wymienia. Zdaniem Sandry Pelc najbardziej porażający był brak reakcji na zgłaszane objawy oraz opóźniona diagnostyka. - Traktowano mnie jak hipochondryczkę, że sobie coś wmawiam, że na pewno się nie czuję aż tak źle, jak to przedstawiam. Kompletny brak empatii. Właściwie cały personel medyczny mnie w pewnym sensie ignorował. Nawet po operacji ratującej życie ten stosunek do mnie tylko na krótko się zmienił. W szpitalu Sandra Pelc spędziła dwa tygodnie. Po kilku miesiącach przeszła kolejną operację. Leczenie trwało długo i zmieniło jej życie. Nie przystąpiła do matury w terminie razem ze swoimi rówieśnikami, bo nie była w stanie. Do dziś odczuwa konsekwencje zdrowotne tego, co się wydarzyło. - Lekarze nie są w stanie powiedzieć, czy uda mi się zajść w ciążę, a jeżeli tak, to jak będzie ona przebiegać. Mam bolące blizny i zrosty, problemy z jelitami. Właściwie nie ma dnia, żebym nie czuła bólu. No i nie jest przyjemne, kiedy ludzie na plaży czy na basenie patrzą na moje blizny z takim trochę niesmakiem. Dlaczego dopiero teraz, po dwóch latach zdecydowała się upublicznić swoją historię? - Wcześniej nie byłam w stanie - fizycznie i psychicznie. Musiałam dojść do zdrowia, potrzebowałam też czasu, żeby się z tym oswoić. Zresztą cały czas nie jest mi łatwo o tym rozmawiać. Uważam jednak, że trzeba o takich rzeczach mówić głośno, żeby lekarze bardziej zwracali uwagę na to, co mówią ich pacjenci. Mnie nie słuchali... Sandra Pelc zdecydowała się złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa narażenia jej na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Leszczyńska policja prowadzi w tej sprawie dochodzenie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Lesznie. Na razie postępowanie jest na wczesnym etapie. Pytany przez nas specjalista - nie odnosząc się do konkretnego przypadku - przyznał, że zabieg histeroskopii może wiązać się z powikłaniami, także perforacją macicy. Lekarz, który przeprowadzał zabieg, odmówił komentarza. W przesłanym do redakcji piśmie jego pełnomocnik, mec. Bartosz Torz, wskazał, że z uwagi na brak skutecznego zwolnienia z obowiązku zachowania tajemnicy lekarskiej nie jest możliwe udzielenie informacji dotyczących stanu zdrowia pacjentki ani przebiegu procesu terapeutycznego. Wyjaśnia że osoby wykonujące zawód medyczny są zobowiązane do zachowania w tajemnicy informacji związanych z pacjentem, w szczególności dotyczących jego stanu zdrowia. Wyjątek od tej zasady ma zastosowanie jedynie w sytuacji, gdy pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy wyrazi zgodę na ujawnienie tajemnicy w sposób zgodny z obowiązującymi przepisami. „(…) Na adres poczty elektronicznej mojego klienta została przesłana jedynie krótka wiadomość, która w żadnym razie nie spełnia przewidzianych przepisami prawa wymogów (...). Pełnomocnik poinformował, że zwrócił się do pacjentki o złożenie oświadczenia spełniającego wymogi prawa, jednak - jak wskazał - do dnia sporządzenia pisma nie otrzymał odpowiedzi. Ze względu na tajemnicę medyczną oraz przepisy dotyczące ochrony danych osobowych także Wojewódzki Szpital Wielospecjalistyczny w Lesznie, w którym Sandra Pelc była hospitalizowana, nie komentuje szczegółów dotyczących stanu zdrowia pacjentki ani przebiegu jej leczenia. Dyrektor Anna Jackowska w przesłanym nam oświadczeniu zaznacza, że zabieg, po którym doszło do opisywanych powikłań, nie został wykonany w leszczyńskim szpitalu. Pacjentka trafiła tam już w stanie wymagającym specjalistycznego leczenia powikłań. Szpital deklaruje współpracę z uprawnionymi organami, jeśli prowadzone będą czynności wyjaśniające. „(...)Bezpieczeństwo pacjentów, zapewnienie najwyższych standardów opieki oraz rzetelne wyjaśnianie wszelkich zgłaszanych wątpliwości pozostają dla naszego Szpitala priorytetem.” - napisała Anna Jackowska.
reklama
reklama
reklama
reklama
| ||||||||||||||||||||||||||||||
reklama
Najnowsze ogłoszenia DOM.ELKA.PL![]()
|
reklama
reklama
















667 70 70 60









