Radni za przekazaniem działek pod przychodnięDziałkowcy bez rekompensaty i bez nowego miejsca |
| 25.09.2026. Radio Elka, Piotr Pewiński | ||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej Kościana radni mieli zająć się uchwałą dotyczącą wyrażenia zgody na oddanie w użytkowanie wieczyste nieruchomości gruntowej, na której znajdują się dziś ogródki działkowe, przy ul. Ludmiły Klaus. Teren ten miałby zostać przeznaczony na budowę i prowadzenie przychodni zdrowia, jeśli znalazłby się podmiot, który podjąłby się takiego zadania. O sprawie pisaliśmy już w marcu, gdy plany takie wyszły na jaw. Na sesji, która odbyła się w czwartek, 27 sierpnia, na samym jej początku radny Mirosław Wilk zaproponował, by zdjąć w ogóle uchwałę dotyczącą ogródków działkowych z porządku obrad. - Temat ten w przestrzeni publicznej rodził i nadal rodzi wiele kontrowersji. Projekt nie został poprzedzony konsultacjami społecznymi, nie wiadomo też, by był konsultowany z Radą Osiedla Konstytucji 3 Maja. Skąd ten pośpiech? Do dnia dzisiejszego nie dowiedzieliśmy się, czy dzierżawcy działek będą mogli liczyć na rekompensatę. Cały czas słyszymy o tym, że będzie trzeba dokonać analizy prawa pod tym kątem, ale nie słyszymy, by ją wykonano. Nie wiadomo też, w jaki sposób miasta zobowiąże inwestora do kontraktu z NFZ. Dlatego proszę o wykreślenie tego punktu i przeniesienie tego tematu na wrzesień - argumentował radny Wilk. Jego wniosek nie zyskał jednak wystarczającego poparcia. Podczas dyskusji nad uchwałą głos zabrał najpierw burmistrz Sławomir Kaczmarek. Wyjaśnił, o które działki chodzi, że dotyczy to 5 dzierżawców, że teren przekazany byłby w użytkowanie wieczyste na 99 lat w formie przetargu nieograniczonego i że miasto nie dysponuje innymi działkami, na których mogłaby powstać przychodnia, a rozmowy ze spółdzielnią mieszkaniową i parafią, które takimi terenami mogłyby dysponować, nie przyniosły rezultatu. Z kolei teren przy zbiegu ulic Czereśniowej i Wiśniowej, który jest własnością miasta, nie nadaje się na przychodnię. Wyjaśniono też, że nie ma możliwości wypłaty odszkodowań działkowcom, za poniesione przez nich na działkach koszty. - Ustawa nie przewiduje wypłaty odszkodowań. Wartość ulepszeń może być zwrócona, jeśli stanowi o tym umowa, a jeśli nie stanowi, to w gestii wydzierżawiającego jest to, czy te ulepszenia zatrzyma i zapłaci z tego tytułu rekompensatę, czy też zdecyduje, żeby te ulepszenia zostały przez dzierżawcę zabrane. Te umowy są bardzo krótkie i nie przewidują czegoś takiego - mówił urzędowy radca prawny. Na sesji pojawili się przedstawiciele dzierżawców działek, Marika i Mateusz Tramowscy, którzy dzierżawią dwie działki w tym miejscu. Jak zaznaczali, popierają budowę przychodni na os. Konstytucji 3 Maja, sami są mieszkańcami tego osiedla, ale muszą też dbać o własną rodzinę, własne sprawy, dlatego mieli nadzieję, że uda się znaleźć jakieś rozwiązanie, które zadowoliłoby wszystkich. - Pamiętam plakaty wyborcze burmistrza, czyli "Burmistrz twoich spraw". Niestety, nie moich spraw, bo najwyraźniej są gorsze, nieefektowne i nie można się nimi pochwalić w social mediach. Dla większości może i błahe, ale gwarantuję, że nikt nie chciałby się znaleźć teraz na moim miejscu - zaczęła Marika Tramowska. Następnie opowiedziała, jak cała sytuacja wyglądała ze strony działkowców od samego początku, czyli od zaproszenia na spotkanie z burmistrzem, ale jednocześnie odmówienia informacji, czego to spotkanie miałoby dotyczyć. - Dzierżawię działkę dopiero od roku, ale przez ten rok zdążyłam już mieć swoje plany. Mam małą córkę, mieszkam w bloku, więc chciałam dla niej kawałka zieleni, miejsca gdzie mogłaby pobiegać, pobawić się. Chciałam w działkę inwestować, miałam plany na lata, a nie na miesiące. Dlatego boli mnie nie sama informacja o planowanej inwestycji, ale sposób, w jaki zostaliśmy potraktowani. Od początku szukaliśmy rozwiązań, które mogłyby pogodzić interes miasta i interes działkowców. Próbowaliśmy znaleźć alternatywne lokalizacje, wyszliśmy z propozycją, by przenieść nas na inne tereny. Chcieliśmy znaleźć rozwiązanie, które pozwoliłoby zrealizować miastu inwestycję, a nam nie tracić całkowicie tego, w co włożyliśmy swój czas, pieniądze i pracę. Nie oczekuję tego, że miasto zrezygnuje z inwestycji, tylko dlatego, że ja mam swoje plany. Oczekuję tylko uczciwości, jasnych informacji i rozmowy - wyjaśniała. Więcej o problemach, nakładzie pracy, kosztach i stratach materialnych i finansowych, które działkowcy poniosą, mówił mąż pani Mariki, Mateusz Tramowski. Opowiedział o tak zwanych "kosztach wejścia", które trzeba ponieść, jeśli chce się wydzierżawić działkę. To nie tylko podpisanie umowy z urzędem, wpłata kaucji i dokonywanie regularnych opłat. Działkę najpierw trzeba znaleźć, co w Kościanie do łatwych nie należy, bo chętnych jest sporo, a działek mało i będzie coraz mniej. To nie jest zwykły najem, w którym wnosi się do lokalu swoje meble i sprzęty, a po zakończeniu najmu się je zabiera. Na działce bowiem prawie wszystko zostaje - drzewa, krzewy, inne rośliny, udogodnienia. - Przyjęło się więc, że kolejni dzierżawcy odkupują od siebie to, co na terenie już się znajduje. Gdy dwa lata temu decydowałem się na podpisanie umowy nie miałem komfortu decydowania, czy włożę w działkę 30 tysięcy złotych. To był próg wejścia, bo tyle wynosiła wartość tego, co tam już było. Pytając w zakładzie gospodarki komunalnej, czy na tym terenie są jakieś plany, to usłyszałem, że przez 30 lat nie było i przez kolejne nie będzie. Potwierdza to korespondencja mailowa, w której uzyskałem zgodę na długoterminowe inwestycje na działce. Szukając porozumienia proszę burmistrza i rozważenie, czy istnieje możliwość dzierżawienia działki przy ul. Czereśniowej, w zamian za te, które służą nam dziś za działkowe - opowiadał. Wskazał również na problemy, które przychodnia w tym miejscu może spowodować, jak zwiększenie ruchu samochodów w tej okolicy, który w ostatnim czasie i tak znacznie wzrósł, większe problemy z miejscami parkingowymi, korki na skrzyżowaniach. Zaznaczył też, że problemem może być dostępność lekarzy, bo sam budynek ich nie zapewni. Mateusz Tramowski poruszył już tematy, które wzbudziły też wątpliwości radnych. Przede wszystkim, w jaki sposób miasto zamierza zobowiązać potencjalnego inwestora do tego, by świadczył usługi w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Czy będzie pewność, że inwestor otrzyma kontrakt na prowadzenie podstawowej, bezpłatnej opieki zdrowotnej. - Jako klub radnych PIS popieramy pomysł utworzenia przychodni. Sprzeciw budzi jednak forma prawna, czyli oddanie działki na 99 lat, bo oznacza utratę kontroli miasta nad tym terenem, a nieograniczony przetarg niesie ryzyko komercjalizacji usług medycznych kosztem bezpłatnej opieki zdrowotnej. Miasto powinno rozważyć inne formy, jak dzierżawa celowa z surowymi obostrzeniami, albo partnerstwo publiczno-prywatne - mówił radnych Marcin Betlej. Wyjaśnił, że w momencie przetargu potencjalny inwestor nie będzie mógł dać gwarancji świadczenia usług na NFZ, a jeśli po wybudowaniu przychodni i przy braku kontraktu miasto rozwiąże z nim umowę, to samorząd poniesie ogromne koszty. Dodatkowo, w przypadku użytkowania wieczystego użytkownik, po 10 latach, zyskuje ustawowe roszczenie o wykup gruntów na własność. Jeśli tak się stanie, to także cel medyczny przestanie go formalnie wiązać. Radny Piotr Ruszkiewicz zwrócił uwagę, że Sławomir Kaczmarek w kampanii wyborczej rzeczywiście obiecywał przychodnię na os. Konstytucji 3 Maja, ale obiecywał to zrobić w innym miejscu. Ruszkiewicz zaznaczył, że przychodnia powstać powinna, ale wyraził swój sprzeciw, by działo się to kosztem innym osób. Podobne zdanie miał radny Dawid Olejniczak, który dodał, że sprawa nie dotyczy tylko 5 osób, bo każda z tych osób ma rodziny, znajomych, którzy też korzystają z tych działek. Radny Mirosław Wilk przypomniał też, że działki to tereny zielone, "płuca miasta" i pomniejszanie tych terenów będzie ze szkodą dla środowiska, a co za tym idzie mieszkańców. Radna Agata Majorek powiedziała Tramowskim, że umowy na dzierżawę były podpisywane na okresy 3-letnie z jakiegoś powodu i dzierżawcy powinni spodziewać się, że umowy nie zostaną przedłużone. - Proszę się postawić w naszej sytuacji. Głosując przeciw uchwale zagłosujemy przeciw powstaniu przychodni. Proszę więc nie stawiać nas w takiej sytuacji - mówiła. Warto wspomnieć, że sama uchwała nie gwarantuje, że przychodnia powstanie, bo musi znaleźć się inwestor, postawić budynek i podpisać kontrakt z NFZ. Czy to się uda dowiemy się dopiero tak naprawdę w momencie uruchomienia ewentualnej przychodni. Kilkoro radnych zapowiedziało, tych, którzy popierali działkowców, że podczas głosowania nad projektem uchwały wstrzyma się od głosu, co tak naprawdę nie rodzi żadnych skutków, bo głos wstrzymujący nie ma żadnego znaczenia. Ci radni apelowali o dalsze szukanie rozwiązań. Na koniec burmistrz zaznaczył, że inne działki w tej okolicy, których właścicielem jest miasto, nie nadaję się na przychodnię i nie ma też przestrzeni dla działkowców. Również teren przy ul. Czereśniowej raczej na działki się nie nadaje, ale obiecał sprawdzić to jeszcze raz. Sławomir Kaczmarek odpowiedział też radnemu Betlejowi, że zapisy co do prowadzenia usług na NFZ będą zawarte w umowie. - Jeżeli inwestor wybuduje przychodnię i nie będzie świadczył usług podstawowej opieki zdrowotnej, to możemy tę umowę rozwiązać - zaznaczył burmistrz. Stwierdził, że jeśli rozwiązanie umowy nastąpi z winy inwestora, to najprawdopodobniej miasto nie będzie musiało zwracać kosztów za postawiony budynek. To na pewno zakończy się w sądzie i możliwe, że sprawa będzie ciągnęła się latami, a teren pozostanie nieużytkowany w ogóle. Dyskusja miała jeszcze kilka wątków, ale już mniej ważnych. W końcu przystąpiono do głosowania. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami od głosu wstrzymało się 8 radnych. Za przekazaniem gruntów w użytkowanie wieczyste głosowało 12 radnych. Sprawy działkowców nie rozwiązano, burmistrz powiedział tylko, że zawsze mają możliwość skorzystania z przepisów Kodeksu Cywilnego, a więc złożyć wniosek na przykład o rekompensatę. Pozostaje jednak pytanie, czy w przypadku odmowy i wejścia na drogę sądową, nie spowoduje to "zamrożenia" nieruchomości, nawet na lata. Na tę chwilę wygląda na to, że działkowcy pozostają z niczym, a nawet ze sporymi stratami. Warto przypomnieć, że gdy sprawa się pojawiła, w marcu tego roku, burmistrz mówił: "Na pewno jakieś rekompensaty przewidujemy, ale na tę chwilę nie jestem w stanie powiedzieć w jakiej wysokości". Na sesji takich zapewnień już nie było.
reklama
| ||||||||||||||
reklama
Najnowsze ogłoszenia DOM.ELKA.PL![]()
|
reklama
reklama















667 70 70 60









