35 lat Straży Miejskiej w LesznieBlokady na kołach to już rzadkość. Czas na kontrole pieców |
| 16.09.2026. Radio Elka, Jarek Adamek | |||||||||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Straż Miejska w Lesznie obchodzi 35-lecie istnienia. To dobra okazja, by przypomnieć początki formacji, która powstała na początku lat 90., w czasie ustrojowych zmian i budowania samorządowej odpowiedzialności za porządek w mieście. Jak wspominał jeden z funkcjonariuszy, 1 sierpnia 1991 roku pracę rozpoczęła sześcioosobowa grupa strażników, wcześniej przygotowywana organizacyjnie przez ówczesnego komendanta Mirosława Frontczaka. Nabór wyglądał wtedy bardzo prosto: ogłoszenie w lokalnej gazecie, rozmowy kwalifikacyjne i decyzja, kto najbardziej pasuje do nowej służby. Mirosław Machowski przyznał, że nie miał wcześniejszego doświadczenia w podobnej pracy. Po wojsku szukał swojej drogi, trafił na ogłoszenie i - jak mówił - zachował je do dziś. -Wtedy to tak faktycznie nikt nie wiedział, jak to będzie wyglądało, czym my się tak faktycznie od początku do końca będziemy zajmować - wspominał. Przez lata straż kojarzyła się wielu mieszkańcom przede wszystkim z nieprawidłowym parkowaniem i blokadami zakładanymi na koła. Funkcjonariusze przyznają, że był taki okres, kiedy blokad używano często, ale dziś zdarza się to rzadko. Zmieniły się procedury i dostęp do systemów, dzięki którym można ustalić właściciela pojazdu i prowadzić sprawę bez konieczności unieruchamiania auta. Zmienił się też zakres najczęstszych zadań. Dziś źle zaparkowane samochody nie są już głównym powodem interwencji. Dużo pracy pochłaniają kontrole związane z ekologią, źródłami ogrzewania i wymianą pieców. Jaki jest społeczny odbioru strażników? Jak przyznają, ocena ich pracy często zależy od sytuacji. -Ci, którym straż pomaga, patrzą na nią przychylniej, a osoby ukarane mandatem zwykle zapamiętują spotkanie inaczej - mówił Klaudiusz Skwark. Funkcjonariusze podkreślali jednak, że częściej kończą interwencje pouczeniem niż karą. Przy dziesięciu przykładowych interwencjach średnio dwie miałyby zakończyć się mandatem, a pozostałe pouczeniem lub innym dalszym trybem postępowania. Strażnicy przypomnieli też, że nie są „mniejszą policją”, choć część mieszkańców tak ich postrzega. Są pracownikami miasta, podlegają prezydentowi, a policja sprawuje nadzór merytoryczny i wspiera przy sprawach wykraczających poza kompetencje straży. W razie potrzeby strażnicy rozpoznają sytuację, podejmują pierwsze działania i przekazują sprawę policji. Nie brakuje także interwencji trudnych i niebezpiecznych. Przykładem jest zdarzenie z udziałem mężczyzny wyprowadzającego psa, które zakończyło się szarpaniną ze strażniczkami i koniecznością wezwania policji. Funkcjonariusze przypomnieli, że mają do dyspozycji środki przymusu podobne do policyjnych, choć bez broni palnej: kajdanki, gaz, pałki czy paralizatory. Zaznaczyli jednak, że z tasera dotąd nie trzeba było korzystać. Po 35 latach leszczyńska Straż Miejska liczy 22 osoby. Jej codzienna praca to nie tylko mandaty i parkowanie, ale także edukacja w szkołach i przedszkolach, spotkania z seniorami, kontrole ekologiczne oraz reagowanie na zakłócenia porządku. Na pytanie, czego życzyć strażnikom, odpowiedzi były krótkie: spokoju i cierpliwości. A mieszkańcom? Prostej zasady kontaktu. -Uśmiechem się o wiele więcej załatwi niż krzykiem, niż straszeniem - podsumował Mirosław Machowski.
reklama
reklama
| |||||||||||||||||||||
reklama
Najnowsze ogłoszenia DOM.ELKA.PL![]()
|
reklama
reklama















667 70 70 60












