Spotkali sie po 40 latach..."Banda z Włodarczaka" wróciła na swoje podwórko |
| 04.07.2026. Radio Elka, Arek Wojciechowski | |||||||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Pomysł zorganizowania spotkania narodził się przypadkiem. - Siostra przesłała mi zdjęcie koleżanek z naszego podwórka, które spotkały się po latach. Pomyślałam, że skoro one mogły się odnaleźć, to dlaczego nie mielibyśmy spotkać się wszyscy - opowiada Gosia Krzeminski (z domu Majewska), jedna z organizatorek wydarzenia. Tak powstała facebookowa grupa „Banda z Włodarczaka”, a do poszukiwań dawnych sąsiadów szybko dołączył Karol, który - jak zgodnie podkreślają uczestnicy - odegrał ogromną rolę w organizacji zjazdu. Efekt przeszedł oczekiwania. Do Leszna przyjechali dawni mieszkańcy nie tylko z różnych części Polski - między innymi z Wrocławia, Torunia i Kalisza - ale także z Londynu i Manchesteru. Wielu z nich nie widziało się od ponad 40 lat. Pierwszym przystankiem był park w pobliżu Szkoły Podstawowej nr 7. To właśnie tam symbolicznie wzniesiono toast i wykonano pamiątkowe zdjęcie, a później wszyscy ruszyli na dawne podwórko. Jednym z punktów programu był wyścig kapsli - zabawa, która przed laty potrafiła zajmować całe popołudnia. - Ostatni raz grałem w kapsle pod koniec lat siedemdziesiątych, jeszcze w podstawówce - śmieje się jeden z uczestników. - Każdy chciał wtedy być Szurkowskim albo Szozdą. Kapsle miały swoich kolarzy. Jak się okazało, pamięć i dawne umiejętności nie zaginęły. Wyścig wygrała Renata, która przyznała, że już jako dziecko chętnie brała udział w takich zawodach. - Czasami dociążaliśmy kapsle plasteliną. To naprawdę działało - wspomina z uśmiechem. Po chwili dodaje już poważniej: - Dzisiaj dzieci nie grają w kapsle. Teraz mają telefony. A potem była gra w klasy, zwanej kiedyś „pajacykiem”. Choć - jak żartowali uczestnicy - przez lata przybyło wymienionych kolan, bioder i bolących pleców, niemal wszyscy dali się namówić do skakania. Największe emocje wywołała jednak wizyta w niewielkim pomieszczeniu w piwnicy jednego z bloków. Przed laty mieścił się tam tajny klub młodzieży... - To był nasz klub! Spotykaliśmy się tutaj wieczorami, graliśmy w butelkę, siedzieliśmy przy świeczkach, bo nie było światła - wspomina jedna z uczestniczek. Choć pomieszczenie ma zaledwie kilka metrów kwadratowych, uczestnicy zgodnie zapewniają, że potrafiło się tam zmieścić nawet piętnaście osób. - Siedzieliśmy jeden na drugim i nikomu to nie przeszkadzało - śmieją się dawni bywalcy. Ogromnym zaskoczeniem okazał się zachowany do dziś rysunek na suficie. ![]() Rysunki na ścianach w klubie zachowały się w doskonałym stanie (Fot. Arek Wojciechowski) - To moje dzieło. Malowałam je ponad 40 lat temu - mówi z wyraźnym wzruszeniem autorka, pokazując zachowany rysunek, który stał się symbolem całego spotkania. Dawni mieszkańcy wspominają, że klub nosił nazwę „Igloo” i był miejscem, o którym rodzice nie wiedzieli zbyt wiele. - Łezka w oku kręci mi się już od dwóch tygodni - przyznaje Karol, jeden z organizatorów. - Kiedy pierwszy raz wszedłem tutaj przed spotkaniem, właściciel piwnicy pytał, skąd wzięły się te wszystkie malunki na ścianach. Musiałem mu opowiedzieć historię naszego klubu. Wieczorem uczestnicy przenieśli się do jednego z leszczyńskich pubów. Tam każdy mógł powspominać stare czasy i opowiedzieć, jak się potoczyły ich losy. Czekał na nich również quiz dotyczący dawnego życia na podwórku i pokaz slajdów z archiwalnymi fotografiami. To właśnie wspólne oglądanie zdjęć okazało się najbardziej wzruszającym momentem wieczoru. Na ekranie pojawiły się zdjęcia, których wielu uczestników nigdy wcześniej nie widziało. - To był prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Każdy miał jakieś fotki, których inni nie znali. Dzięki temu mogliśmy wspólnie odtworzyć kawałek naszej historii - mówi Gosi Krzeminski. Na tę okazję powstał także hymn „Bandy z Włodarczaka”, przygotowany przez Karola i jego synów. Był tort, konkursy z nagrodami i długie rozmowy, które dla wielu trwały do późnej nocy. Organizatorzy nie mają wątpliwości, że to nie ostatni taki zjazd. Zachęcają również mieszkańców innych leszczyńskich osiedli, by zorganizowali podobne spotkania. - To było naprawdę wyjątkowe przeżycie. Warto wracać do miejsc swojego dzieciństwa i odnawiać dawne przyjaźnie. Mam nadzieję, że kolejne osiedla pójdą naszym śladem - podsumowuje Gosia.
reklama
| |||||||||||||||||||
reklama
Najnowsze ogłoszenia DOM.ELKA.PL![]()
|
reklama
reklama















667 70 70 60










