Niepozorne, tajemnicze i warte uwagiOsiem abstrakcyjnych rzeźb w Lesznie i jedna skradziona |
| 02.11.2026. Radio Elka, Michał Braeuer | ||||||||||||||||||||
| Dyżurny reporter: 667 70 70 60 W Lesznie znajduje się osiem rzeźb abstrakcyjnych. Dawniej było ich dziewięć, jednak jedna z nich została skradziona. Zapytaliśmy miejskiego architekta Bartosza Adamczaka skąd się wzięły, kto je stworzył i co mogą prezentować. - Wszystkie powstały w 1976 roku podczas pleneru rzeźbiarskiego zorganizowanego przez ówczesne Biuro Wystaw Artystycznych pod kuratelą Urzędu Wojewódzkiego w Lesznie. Zaproszeni artyści mieli przygotować projekty rzeźb przeznaczonych na tereny zielone Leszna, które właśnie uzyskało status miasta wojewódzkiego. Miały one podkreślać nową rangę miasta. Rzeźby rozmieszczono w różnych częściach Leszna i rzeczywiście łatwo je przeoczyć. Taki zespół rzeźb plenerowych jest jednak dziedzictwem naszego miasta - opowiada Bartosz Adamczak. Po stworzeniu projektów dopiero w 1979 roku udało się znaleźć sponsorów na ustawienie dziewięciu dzieł. Dwie rzeźby postawiono na terenie parku Jana Jonstona. Pierwszą z nich jest „Kasia” autorstwa Antoniego Szulca. Jak wyjaśnia miejski architekt, przedstawia ona dziewczynę z piłką. Druga nosi tytuł „Leżąca”, a jej twórcą jest Benedykt Kasznia. Nazwa może sugerować, że rzeźba przedstawia kobietę, jednak nie jest to takie oczywiste. Postanowiliśmy więc zapytać mieszkańców Leszna, z czym kojarzy im się wspomniana praca. - Przechodzę przez park Jana Jonsona bardzo często. Mimo że oglądam tę rzeźbę od lat, nadal nie jestem pewna, co przedstawia. Mnie przypomina słonika ze względu na swoją masę i kształt. Co prawda nie ma trąby, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy. Pamiętam, że kiedyś dzieci siadały na niej i się bawiły. Jestem dumna, że mamy takie rzeźby, bo pokazują, że Leszno nie wypadło sroce spod ogona i ma swoją historię - podkreśla jedna z mieszkanek Leszna. - Nie mam pojęcia, co to jest. Może jakiś hipopotam? - zastanawia się inna mieszkanka. Idąc dalej, kolejną abstrakcyjną rzeźbę znajdziemy przy ulicy Opalińskich, obok skrzyżowania w pobliżu Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. To „Organy” autorstwa Józefa Petruka. - Rzeźba jest o tyle ciekawa, że oglądana z każdej strony przybiera inną formę. Stojąc od strony osiedla, widzimy masywną, wypukłą bryłę. Z kolei od strony ulicy można dostrzec głębokie detale, na których światło i cień ciekawie się załamują. Sama nazwa wskazuje, że ma ona przypominać właśnie organy - wyjaśnia Radiu Elka miejski architekt Bartosz Adamczak. Pozostałe rzeźby nawiązują przede wszystkim do tego, z czego Leszno słynie i z czym jest kojarzone, czyli lotnictwa. Przy ulicy Fabrycznej, obok Leszczyńskiej Fabryki Pomp, znajduje się „Przestworza” autorstwa Adama Graczyka. Jeszcze w 2015 roku rzeźba była w opłakanym stanie i groziła zawaleniem, jednak została odnowiona. Podobny motyw ma „Lot” Krystyny Spisak-Madejczyk, zlokalizowany przed wejściem do parku 1000-lecia. Są jeszcze trzy obiekty pt. „Wjazd do Leszna” Jerzego Sobocińskiego, czyli witacze od strony Poznania, Wrocławia i Wschowy. Jedna z rzeźb wykonanych podczas pleneru rzeźbiarskiego znalazła się również na ulicy 17 stycznia. Była to praca pt. "Rodzina" Anny Rodzińskiej, została jednak skradziona. - Ten artefakt z niewyjaśnionych powodów zaginął jeszcze w poprzednim wieku. Wyróżniał się techniką wykonania - był odlewem, podczas gdy pozostałe rzeźby powstały z betonu architektonicznego. Być może stanowił łakomy kąsek dla złomiarzy. Nie udało mi się jednak ustalić, gdzie dokładnie się znajdowała, więc może to być zagadka dla słuchaczy Radia Elka - kończy Adamczak.
reklama
reklama
| ||||||||||||||||||||
reklama
Najnowsze ogłoszenia DOM.ELKA.PL![]()
|
reklama
reklama
















667 70 70 60











