Fogo Unia Leszno - Bayersystem GKM Grudziądz 51:39Byki wytrzymały nerwową końcówkę! |
| 02.08.2026. Radio Elka, Marcin Hałusek | |||||||||||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Po niemal miesiącu przerwy żużlowcy wrócili do ścigania w najlepszej lidze świata, a kibice w Lesznie od razu dostali mecz niezwykle ważny w kontekście walki o fazę play-off. Nic więc dziwnego, że stadion im. Alfreda Smoczyka zapełnił się niemal do ostatniego miejsca. Piękna pogoda i znakomita frekwencja stworzyły idealne warunki do wielkiego żużlowego widowiska. Byki mocno weszły w spotkanie. Już w pierwszym biegu kapitalnie zaprezentowali się Grzegorz Zengota i Ben Cook. Australijczyk stoczył efektowny pojedynek ze swoim rodakiem Maxem Fricke'em, wyszedł z niego zwycięsko i gospodarze rozpoczęli mecz od podwójnego zwycięstwa. W wyścigu juniorskim błysnął młody Australijczyk Beau Bailey, który po twardej walce pokonał Kacpra Manię i Nazara Parnickiego. Chwilę później goście z Grudziądza wyprowadzili mocniejszy cios. W trzeciej odsłonie Keynan Rew i Piotr Pawlicki nie byli w stanie nawiązać walki z Maksymem Drabikiem i Michaelem Jepsenem Jensenem. Na zakończenie pierwszej serii pewnie zwyciężył wracający po kontuzji Janusz Kołodziej, ale Nazar Parnicki nie zapunktował i po czterech wyścigach na tablicy wyników widniał remis 12:12. Druga seria ponownie rozpoczęła się po myśli Fogo Unii. Australijski duet Ben Cook - Keynan Rew wygrał podwójnie i gospodarze odskoczyli na cztery punkty. Radość leszczynian trwała jednak krótko. W szóstym wyścigu odpowiedzieli Maxowie - Drabik i Fricke - którzy zwyciężyli 4:2. Piotr Pawlicki zaprezentował się zdecydowanie lepiej niż w swoim pierwszym starcie, ale nie zdołał dogonić świetnie dysponowanego Drabika. Sporo emocji przyniósł siódmy bieg. Wygrał Janusz Kołodziej, ale do końca musiał uważać na filigranowego Australijczyka Baileya. Michael Jepsen Jensen uporał się natomiast z Grzegorzem Zengotą i seria zakończyła się remisem. Po siedmiu wyścigach ekipa Rafała Okoniewskiego prowadziła minimalnie 22:20. Stadion im. Alfreda Smoczyka ożył po ósmym biegu. Nazar Parnicki i Piotr Pawlicki nie tylko zwyciężyli podwójnie, ale zrobili to w bardzo efektownym stylu - byli wyraźnie szybsi od swoich rywali. Niestety dla gospodarzy szybko potwierdziła się reguła, że po udanym otwarciu serii przychodzi riposta gości. W dziewiątym wyścigu Janusz Kołodziej dwoił się i troił, ale nie znalazł sposobu na Maxa Fricke’a. Grzegorz Zengota walczył z Maksem Drabikiem, jednak wychowanek Włókniarza Częstochowa nie popełnił błędu i GKM dopisał do swojego dorobku cztery punkty. Dwie pierwsze serie kończyły się podziałem punktów, ale tym razem było inaczej. W dziesiątej gonitwie po kapitalnej walce Keynan Rew i Ben Cook pokonali 4:2 Michaela Jepsena Jensena i Kevina Małkiewicza. Fogo Unia odskoczyła na sześć punktów, a telebim pokazywał wynik 33:27. W kolejnych trzech biegach nastroje na stadionie mocno falowały. W jedenastej gonitwie indywidualnie triumfował Michael Jepsen Jensen, a wyścig zakończył się remisem. Chwilę później ponownie najlepszy był zawodnik gości - Maksym Drabik obronił się przed atakami Bena Cooka, a Beau Bailey pokonał Kacpra Manię. GKM wygrał 4:2 i odrobił dwa punkty, zmniejszając straty do wyniku 38:34. Niepokój w szeregach gospodarzy trwał jednak tylko chwilę. W trzynastym wyścigu popis dał kapitan Janusz Kołodziej. W walce o pierwszą pozycję wypchnął Michaela Jepsena Jensena na zewnętrzną, co natychmiast wykorzystał Piotr Pawlicki, mijając rywala. Podwójne zwycięstwo Byków dało im prowadzenie 43:35 przed biegami nominowanymi. Zwycięstwo meczowe było już na wyciągnięcie ręki, a coraz bardziej realny stawał się także punkt bonusowy. Finał był kapitalny. Czternasty wyścig to popis Piotra Pawlickiego i Bena Cooka, którzy podwójnym zwycięstwem zapewnili gospodarzom meczowy triumf. Krajowy lider Fogo Unii Leszno długo czekał na taki bieg. Wreszcie wygrał w stylu, jaki był jego znakiem rozpoznawczym - po walce i z ogromną determinacją. Nic dziwnego, że długo celebrował ten sukces. Podopieczni Rafała Okoniewskiego potrzebowali już tylko remisu, by do dwóch punktów za zwycięstwo dołożyć także bonus. Od takich zadań jest kapitan. Janusz Kołodziej świetnie wystartował i przez chwilę tuż za nim znajdował się Keynan Rew, ale Australijczyk nie ustrzegł się błędów i spadł na koniec stawki. Kapitan jechał jednak bezbłędnie, zainkasował trzy punkty, ustalił wynik meczu na 51:39 (w dwumeczu 91:89), a Byki zgarnęły pełną pulę. Fogo Unia Leszno: 51 pkt. 9. Grzegorz Zengota - 3 (3,0,0,-) 10. Janusz Kołodziej - 14 (3,3,2,3,3) 11. Ben Cook - 10+2 (2*,3,1,2,2*) 12. Keynan Rew - 8+1 (1,2*,3,2,0) 13. Piotr Pawlicki - 9+2 (0,2,2*,2*,3) 14. Nazar Parnicki - 6+1 (2,0,3,1*) 15. Kacper Mania - 1+1 (1*,0,0) Bayersystem GKM Grudziądz: 39 pkt. 1. Max Fricke - 5 (1,1,3,0) 2. Maksym Drabik - 11+2 (2*,3,1,3,1,1*) 3. Kacper Szarszewski - 0 (-) 4. Wadim Tarasienko - 4 (2,1,1,-,0) 5. Michael Jepsen Jensen - 12+1 (3,1*,2,3,1,2) 6. Kevin Małkiewicz - 1+1 (0,1*,0,0,0) 7. Beau Bailey - 6 (0,3,2,0,1)
reklama
reklama
reklama
reklama
| |||||||||||||||||||||||
reklama
Najnowsze ogłoszenia DOM.ELKA.PL![]()
|
reklama
reklama















667 70 70 60












