O kontuzji, codziennej walce i kibicachKołodziej: Moje życie to żużel i rehabilitacja |
| 11.09.2026. Radio Elka, Bartosz Maluśki | ||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Janusz Kołodziej był gościem magazynu PGE Ekstraligi na łamach WP SportowychFaktów. Żużlowiec odniósł się m.in. do wysokiej porażki w pierwszym meczu półfinałowym z Betard Spartą Wrocław oraz do spięcia Piotra Pawlickiego z kibicami. Jak przyznaje kapitan Unii, sam przyczynił się do tak wysokiej przegranej, bo poza zdobyciem zaledwie 3 punktów w trzech biegach, zmylił kolegów z drużyny w kwestii ustawień motocykli. Stanął też w obronie Pawlickiego. - Kieruję się zasadą „dumni po zwycięstwie, wierni po porażce” i tego się trzymajmy. Uważam, że kibice trochę przesadzili, bo naprawdę staramy się i niczego nie olaliśmy. Ile ludzi, tyle opinii. Niektórzy może myślą, że skoro weszliśmy do czwórki, to odpuściliśmy, ale robiliśmy, co w naszej mocy, po prostu nam nie wyszło - powiedział Kołodziej. Dodał również, że przesadne reakcje to sprawa garstki osób, ponieważ znaczna większość kibiców pojawiających się na stadionie im. Alfreda Smoczyka wykazuje się większym spokojem i wyrozumiałością. Wyraził też nadzieję, że fani wyciągną z tej sytuacji wnioski. Pytany o to, czy wystąpi w niedzielnym rewanżu we Wrocławiu, odpowiedział, że jeśli do tego czasu nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, pojawi się na torze. Żużlowiec zwrócił uwagę, że może potrzebować jeszcze około roku, aby jego kolano odzyskało pełną sprawność. - Moje życie to żużel i rehabilitacja. Poza tym niewiele z tego życia mam. Nie ma się co łudzić, czekam na koniec sezonu, bo czeka mnie kolejny zabieg - usunięcie drutu z obojczyka, który cały czas mi się wbija. Jazda, treningi i wszystko dookoła to nie wygoda, tylko cierpienie. Cieszę się jednak, że mogę wciąż jeździć i wspierać swoją drużynę - przyznał kapitan Fogo Unii Leszno. Kołodziej na razie nie zastanawia się nad tym, co będzie robił po odstawieniu motocykla, ani nie składa deklaracji dotyczących przyszłości. Przyznaje jednak, że proces leczenia urazu okazał się znacznie dłuższy, niż zakładał. - Mam nadzieję, że kiedyś ktoś doceni to, że nie olałem sprawy. Mogłem naprawdę dać sobie spokój już wcześniej, a jednak cały czas walczę. Rzeczą, która mnie jeszcze dodatkowo motywowała do tego sezonu, była właśnie ta kontuzja. Wiedziałem, że próbując startować, będę miał większą motywację do pracy nad sobą. Myślałem, że ten uraz szybciej minie, tak się nie stało, ale gdyby nie ten sezon, zapewne nie przesadzałbym z treningami - podsumował Kołodziej.
reklama
| ||||||||||||||
reklama
Najnowsze ogłoszenia DOM.ELKA.PL![]()
|
reklama
reklama















667 70 70 60









