Mordercza rywalizacja pełna trudności i wyrzeczeńRawiczanin sięgnął po mistrzostwo świata w potrójnym Ironmanie |
| 11.09.2026. Radio Elka, Michał Braeuer | ||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Majkel Leśniewski w momencie podejmowania decyzji o starcie miał już za sobą m.in. udział w Ironmanie oraz podwójnym Ultra Triathlonie. Chciał jednak jeszcze dalej przesuwać własne granice i podejmować coraz trudniejsze wyzwania. Stąd w połowie grudnia 2025 roku zdecydował się na start w Triple Ultra Triathlon w austriackim Bad Radkersburgu. Od tego momentu rozpoczął intensywne przygotowania, łącząc treningi biegowe, rowerowe i pływackie z pracą spawacza. Tyle starań by być gotowym na największe wyzwanie w dotychczasowej sportowej przygodzie. W zawodach musiał przepłynąć 11,4 km, następnie przejechać na rowerze około 540 km, a na koniec przebiec 126,6 km. Największe problemy pojawiły się po zejściu z roweru, gdy zajmował piąte miejsce. Choć bieganie jest jego najmocniejszą stroną, już na pierwszych kilometrach zaczął zmagać się z kontuzją kolana. Towarzyszący mu ból stopniowo narastał. Mimo to nie tylko utrzymał się w rywalizacji, ale zaczął odrabiać straty i piąć się w klasyfikacji. W końcu objął prowadzenie. Prawdziwy kryzys nadszedł jednak w drugiej połowie biegu. - Po dwóch maratonach kolano odmówiło posłuszeństwa. Było na tyle źle, że nie mogłem stać na nogach. Usiadłem na środku drogi i pomyślałem: „To już koniec, nie uda się ukończyć”. Chciało mi się płakać. Pomyślałem o tym, ile poświęciłem, żeby się tutaj znaleźć, o kosztach, o ludziach, którzy wzięli urlop, żeby mi pomagać, o miesiącach przygotowań i wyrzeczeniach. Stwierdziłem, że nie mogę tych ludzi zawieść. Powiedziałem sobie: „Ja to ukończę, choćbym miał iść na rękach”. Przede mną wciąż był jeden maraton do zrobienia - opowiada nam Leśniewski. Dotarł do punktu odpoczynku. Tam jego zespół, złożony z rodziny i bliskich, zrobił wszystko, by pomóc mu wrócić do rywalizacji. W ruch poszły tejpy, maści, leki przeciwbólowe i opaska na kolano. Po blisko 30-minutowej przerwie udało mu się ruszyć, problemy jednak nie zniknęły. Do natarczywego bólu doszły jeszcze halucynacje spowodowane drugą dobą bez snu. - Nie było mowy o bieganiu, mogłem jedynie iść. Byłem już wtedy pogodzony z tym, że stracę upragnione prowadzenie. Drugi zawodnik ciągle mnie gonił. Widziałem, jednak że on również boryka się z problemami. Co jakiś czas próbowałem przejść z marszu do biegu, co powodowało ogromny ból. Kilometr po kilometrze ciągle walczyłem. Podczas drugiej nocy, z powodu braku snu, pojawiły się halucynacje. Widziałem na przykład, jak na drodze wyrasta duże drzewo albo pojawia się ogromny żółw. Dopiero po czasie dotarło do mnie, że coś jest nie tak - przyznaje Rawiczanin. Po długiej walce ostatecznie dotarł do mety. Całe mordercze zawody wygrał ze sporym zapasem nad rywalami. Ukończenie wszystkich trzech kategorii zajęło mu 36 godzin i 14 minut. - Jak przekroczyłem metę, nie poczułem radości, tylko dużą ulgę, że to już koniec. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że mogę wygrać. Przed zawodami brałem TOP 5 w ciemno. Wiedziałem, że jestem w stanie powalczyć o czołowe pozycje, ale czułem, że podium będzie poza moim zasięgiem. Do teraz nie dotarło do mnie, że udało mi się wygrać. To coś więcej niż spełnienie marzeń, bo nigdy nawet nie przychodziło mi do głowy, że mogę zostać mistrzem świata. Ja za dzieciaka byłem antysportowy. W szkole, jak miałem biec kilometr, to byłem chory - wspomina Leśniewski. Mistrza świata zapytaliśmy jakie ma plany na przyszłość po tak wielkim triumfie. - Przed wyjazdem do Austrii miałem już w planach, żeby w czerwcu przyszłego roku wziąć udział w pięciokrotnym triathlonie. Po tym zwycięstwie, czuję się jednak spełniony i stwierdziłem, że nic więcej nie muszę robić. Na razie nie planuję udziału w pięciokrotnym triathlonie, ale zostawiam sobie furtkę i nie wykluczam, że mogę jeszcze zmienić zdanie. Jak robiłem ten potrójny, obiecałem sobie, że jeśli ukończę go na pierwszym miejscu, to kończę. Myślałem o rezygnacji z udziału w kolejnych zawodach, bo to kosztuje mnie bardzo dużo czasu i wiąże się z mnóstwem wyrzeczeń. Przygotowując się do takich zawodów, nie mam czasu na swoje zainteresowania, na siebie i rodzinę. Teraz chcę poświęcić im jak najwięcej czasu - mówi otwarcie Leśniewski.
reklama
| ||||||||||||||
reklama
Najnowsze ogłoszenia DOM.ELKA.PL![]()
|
reklama
reklama















667 70 70 60









