Kolejne osoby stanęły przed sądemAfera mleczna znów w kinie |
| 21.05.2026. Radio Elka, Aldona Brycka-Jaskierska | ||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Na drugą rozprawę w procesie dotyczącym tzw. afery mlecznej wezwano głównie kierowców i rolników znajdujących się w gronie oskarżonych. Jeden ze świadków, który przez wiele lat pracował jako kierowca w mleczarni, częściowo przyznał się do stawianych mu zarzutów. Odpowiadał wyłącznie na pytania swojego obrońcy, odwołując część wcześniejszych zeznań złożonych w prokuraturze, gdy szczegółowo opisywał mechanizm procederu, wskazywał osoby w nim uczestniczące i sposób działania. Według jego wcześniejszych wyjaśnień proceder miał trwać kilkanaście lat. Jak twierdził, o nieprawidłowościach miały być informowane ówczesne władze spółdzielni. - Nie potrafię powiedzieć, jak długo trwał ten proceder, ale na pewno od wielu lat - mówił świadek podczas składania wyjaśnień. Opisywał dwie metody oszustwa: wykorzystanie specjalnych zaworów pozwalających „ominąć” licznik oraz manipulacje podczas pobierania mleka i wody. - Wtedy w moim aucie wystarczyło wyłączyć próby i włączyć je w trakcie pobierania mleka. Nie trzeba było wyciągać kasety z próbkami, a później dolewało się mleko do próbek - relacjonował. Według świadka większość kierowców miała uczestniczyć w procederze. Opisywał również mechanizm podziału pieniędzy oraz sposób komunikacji między uczestnikami. Mleko rozcieńczone wodą określano jako „chlapatucha”, „chlabara” lub „H2O”. Określenie "zrobimy za jeden złotych" znaczyło sto złotych na pół dla rolnika i kierowcy. Większość z osób wezwanych na rozprawę nie przyznała się do stawianych zarzutów. Korzystając z przysługującego im prawa, oskarżeni odmawiali odpowiedzi na pytania sądu i prokuratury, odpowiadając jedynie swoim obrońcom. Niektórzy kierowcy i rolnicy przekonywali, że opisywany proceder był niemożliwy do przeprowadzenia. - Nie ma do czego się przyznawać, bo nie wiem, skąd się to wzięło -mówił jeden z oskarżonych. Nie było sytuacji, żebym dolewał wodę do mleka. Nie miałem też możliwości pobierania mleka od rolników z pominięciem urządzenia pomiarowego. Według mnie nie ma możliwości, żeby dolać wodę do mleka - mówił oskarżony. Wielu oskarżonych twierdziło, że nie słyszało o procederze, a do ich pracy nie było zastrzeżeń. Świadka opisującego mechanizm oszustwa jeden z oskarżonych określił mianem „bajkopisarza”, który miał być konfliktowy. Przypomnijmy w tzw. aferze mlecznej oskarżono 79 osób, wśród nich rolnicy, kierowcy cystern i laboranci z gostyńskiej Spółdzielni Mleczarskiej. Zarzuty dotyczą m.in. zaniżania jakości surowca, fałszowania wyników badań oraz rozcieńczania mleka wodą. Spółdzielnia Mleczarska ma status pokrzywdzonego w tej sprawie. Jak poinformował Radio Elka mecenas Marek Gola, pełnomocnik spółdzielni, zapadły pierwsze wyroki w tej sprawie. - Trzy osoby dobrowolnie poddały się karze, to dwóch dostawców oraz kierowca. Zapadły wobec nich wyroki, w których wymierzono kary grzywny - przekazał pełnomocnik.
reklama
| ||||||||||||||
reklama
Najnowsze ogłoszenia DOM.ELKA.PL![]()
|
reklama
reklama















667 70 70 60









